poniedziałek, 5 maja 2014

15. "Bo się nie lubimy?"

Wiedziałam, że będę żałowała tego pocałunku więc się oderwałam.
- Znów to robisz.- mruknęłam.
- No, Jezu. Nie umiem się obok ciebie pohamować.- wypalił.- Znaczy..
- Ta, ta już się nie wykręcaj. Podobam ci się.- uśmiechnęłam się szeroko.
- Pff, wmawiaj sobie.- machnął ręką i usiadł oglądając telewizje.
- Nie muszę bo taka jest prawda.- nachyliłam się do niego i poszłam do pokoju. Nie musiałam długo czekać na jego reakcje.
- To nie prawda!
- Jasne.- widziałam jak to go wkurza. Usiadłam sobie na łóżku.
- No tak.
- Ta, ta.- hihi ktoś tu mnie zamorduje za moment.
- Drażnisz mnie.- skrzyżował ręce.
- No co ty? To moje hobby, ale nie wiem jak na tym zarabiać. Peszek.- wzruszyłam ramionami.
- Prowokujesz mnie.- stwierdził.
- Punkt za spostrzegawczość.- poszła do kuchni napić się wody.
- Ja nie mogę się źle zachowywać, ale ty możesz być chamska?
- Miało być tak jak kiedyś. Czyli się nie lubimy.- nalewałam sobie wodę.
- Ta?
- Tak.- odwróciłam się do niego i zostałam oblana.
- Ups. Przypadek.- zacisnęłam dłonie w pięść.
- Ciebie zrobili przez przypadek! Masz 10 sekund życia. Dziesięć...
- Oj przestań.- zaśmiał się nerwowo.
- Dwa, jeden!
- Ej, co?- zaczęłam go gonić.- A może tak po kolei?!
- Morda!- cwaniak wybiegł z domu, ale nie dałam mu za wygraną.

Ganiałam się z nim. Nagle ciota wszedł na pomost, ale zahamował w ostatnim momencie. Miał pecha bo ja nie! Wpadłam na niego i oboje polecieliśmy do wody.
- Oj kotek, jesteś jeszcze bardziej mokra.- uśmiechnął się.- To na mój widok?
- Ta.- mruknęłam.
- Wiedziałem mordeczko.- jak on mi działa na nerwy.
- Idź sobie.- odepchnęłam go od siebie i chlapnęłam wodą.
- Pożałujesz tego!- i tak oto zaczęłam się bitwa na chlapanie.

KAMILA
- Myślisz, że się pozabijali?- zapytałam przerażona.
- Spokojnie, schowałem noże.- uśmiechnął się szeroko.
- No ja myślę. Boję się o...
- O Niki?- przerwał mi na co się zaśmiałam.
- Nie. Bardziej o Alana. Nikola sobie poradzi gorzej mój brat.
- W sumie racja. Chyba aż tak źle to nie będzie.- objął mnie.
- Mam nadzieję.

No tego to się nawet w snach nie spodziewałam! Wracamy ze sklepu a tu Niki i Alanek chlapią się w jeziorze. Wyglądali mega uroczo.
- Słodcy są.- szepnął mi do ucha Łukasz.
- To prawda.- patrzyłam się ja na obrazek. Dawno nie widziałam tak roześmianego Alka. Może i był zawsze uśmiechnięty, ale widać z daleka, że jest coś pomiędzy nimi. Wątpię żeby oni zauważyli chemie między sobą, ale co się spodziewać po tych geniuszach?
- To co robimy?- chłopak wyrwał mnie z transu.
- Zostawmy ich.- spojrzałam na niego i pociągnęłam go za rękę.

NIKOLA
Śmiałam się. Pierwszy raz od zerwania byłam mega uszczęśliwiona. Było to szczere i niczego nie udawałam. Podobało mi się to. Nagle Alan pociągnął mnie pod wodę i bez zbędnych czynów pocałował mnie. Jedyne co zrobiłam, to zatopiłam palce w jego włosach. To był mój najwspanialszy pocałunek.
Nawet Mateusz nie potrafił mnie zaskoczyć przez długi czas jak udaje się Alanowi w kilka chwil. Będę żałowała tego pocałunku, ale... YOLO! Oho, chyba jestem niedotleniona. Po chwili oderwaliśmy się od siebie i wypłynęliśmy.
- Jesteś debilem.- uśmiechnęłam się w jego stronę.
- Czemu?- spojrzał na mnie jak na idiotkę.
- Bo się nie lubimy?
- I?- uniósł brew do góry.
- To się nie całujemy pało.- wyszłam z wody.
- Seksi wyglądasz jak jesteś mokra!- zawołał za mną, na co pokazałam mu środkowy palec. Pora się przebrać...


od autorki: więc jest!
może nie długi, ale chciała
coś dodać
4 komentarze=16 rozdział

czwartek, 1 maja 2014

Zawieszam (?)

Hej,
Dziś nie ma rozdziału ponieważ mam pewien problem. Nie mam za bardzo motywacji do pisania tego rozdziału. Chodzi o to, że wcześniej było po 6 albo 7 komentarzy, a teraz są tylko 2 lub 4. Nie mam parcia na komentarze tylko chciałabym widzieć wasze zaangażowanie bo wtedy wiem, że ktoś to czyta. Jeżeli chcecie żebym pisała nadal to opowiadanie to niech pojawi się tu przynajmniej 6 komentarzy. 

Miłego weekendu :)

czwartek, 24 kwietnia 2014

14. "Mała zmiana planów"

Nie miałam zbytniej ochoty gdzieś wychodzić, ale nasze mamy postanowiły jechać nad jezioro pod domki. Najgorsze jest to, że będę musiały wracać jutro i zostawią naszą czwórkę w lesie. Czemu czwórkę? Jedzie  z nami Łukasz. Super...

- Wszystko dobrze?- zapytała Kama na postoju.
- Opowiem ci później.- odpowiedziałam.
- Wasza czwórka.- pokazała moja mama na mnie, Kame, Łukasza i pana przygłupa.- Będzie w jednym domku.
- Czemu niby?- zdziwiła się.
- Bo jak pojedziemy to nie będziecie spać w dwóch domach.
- Jezu..- mruknęłam i poszłam do samochodu. Widziałam jak tamten debil się szczerzył. Ten wyjazd to będzie dno. Wytrzymam, wytrzymam... albo i nie.

Było po 16 więc pierwsze co zrobiłam to przebrałam się w kostium. Maluchy były zmęczone więc nasze rodzicielki kazały iść naszej czwórce. Tak też zrobiliśmy.
Jak zwykle ja i Alan szliśmy w ciszy na szarym końcu.
- Ale masz słodki tyłeczek.- zamruczał mi do ucha Alan.
- Szkoda, że ty taki nie jesteś kretynie.- warknęłam i przyśpieszyłam kroku.
- O co ci chodzi?- złapał mnie mocno za nadgarstek.
- No nie wiem.- udałam, że się zastanawiam.- Może o to, że jesteś złamasem?! Myślisz, że mnie nie boli to jak się zachowujesz? Jesteś chamski, miły, znów chamski i znów miły. Sorka, ale jak ja kogoś całuje to dla mnie coś znaczy i nie robię tego żeby zaraz powiedzieć, że to nic nie znaczyło. Jesteś zwykłym dupkiem!- krzyknęłam mu w twarz, a on mnie pocałował. Zagotowało się we mnie. Strzeliłam go z liścia.- Znowu dupek.- odeszłam szybko bo miałam dość jego zachowania.


Na plaży nie zwracałam na niego uwagi. Opalałam się i zagadywałam Kamile. Było znośnie. Czemu tylko tak? Sama obecność Alana działała mi na nerwy. Ale później było już tylko gorzej...
- A wy gdzie?- zapytałam moją mamę.
- Mała zmiana planów.- zaczęła.- Dzieciaki złapały jakieś choróbsko więc wracamy wcześniej. Chyba dacie sobie radę?- spojrzała na nas zmartwiona.
- Spokojnie. Damy radę proszę pani.- uśmiechnął się Łukasz.
- No to do zobaczenia w domu.- pożegnały się i pojechały.
- Wy dwie, nas dwóch.- zaśmiał się Alan.
- Uhuhu.- warknęłam i poszłam się przebrać.
- A ty co taka wściekła?- do pokoju weszła Kamila.
- Twój brat to bipolarny dupek!- ciśnienie mi się podnosi jak o nim myślę.
- Co zrobił?- opowiedziałam jej.- Nie martw się tym cwelem. A jak z Kubą?
- Dobrze. Pisał do mnie. A właśnie, miałam dać mu znać jak dojedziemy.

Siedzieliśmy oglądając telewizje. Non stop omijałam tego pajaca. Nie patrzyłam na niego, siadałam jak najdalej od niego.
- To my idziemy do sklepu, chcecie coś?- poderwał się Łukasz łapiąc Kamę za rękę.
- To idę z wami.- wyrwałam się.
- Nie trzeba.- poklepała mnie po ramieniu dziewczyna i wyszli. Zamorduje ich.
- To co robimy?- zwrócił się do mnie ten oszołom. Olałam go.- Wiesz, że ten sklep jest jakieś trzy kilometry stąd?- Boże mam tak długo spędzać z nim czas w jednym budynku.- Chcesz coś obejrzeć?- kontynuował.
- No ostatnio oglądałam coś fajnego.- udałam, że chcę z nim gadać.
- A co to było?
- O takim debilu, który myślał, że może wszystko. Taki ostro wkurzający koleś. A nie czekaj... to było naprawdę.- warknęłam wstając.
- Chcę żeby między nami było okey.- również wstał.
- Ale czy ty nie możesz zrozumieć?!
- Czego?- dopytywał idiota jeden.
- Tego, że jesteś bipolarnym debilem. Nie wiem czy wiesz, ale twoje zachowanie mnie boli! Jesteś taki jak mój były! Tępy pajac bawiący się uczuciami. Pograj sobie w Simsy jak cię to bawi.- powiedziałam z łzami w oczach i chciałam iść do siebie. Niestety tamten złapał mnie za nadgarstek i przytulił.- I tak jesteś debilem.- mruknęłam chowając głowę w zagłębieniu jego szyi.
- Przepraszam, że nie umiem się zachować. Nie chcę się z tobą kłócić. Naprawdę. Po prostu jesteś dla mnie wa.... po prostu nie chcę.
- Chciałeś powiedzieć, że jestem dla ciebie ważna.- ożywiłam się nagle.
- Nie prawda.
- Prawda.
- Nie.
- Tak!- krzyknęłam, a on mnie pocałował.

od autorki: wiem, że krótki, ale nie piszcie tego.
Opuściła mnie chwilowo wena,
klikajcie przeczytane i komentujcie 

piątek, 4 kwietnia 2014

13. "Jesteś młodsza"

- To...- nie dał mi dokończyć bo pocałował mnie. Nie tak nachalnie, ale delikatnie i z uczuciem. Mateusz nigdy mnie tak nie całował. Przysunęłam się bliżej niego w wsunęłam palce w jego włosy. Jednak po chwili mój mózg zareagował i odsunęłam się.
- Przepraszam.- powiedziałam z opuszczoną głową.
- Nie to ja przepraszam. Ten pocałunek nie miał znaczenia więc nie powinienem cię całować. Bo ten pocałunek nie miał znaczenia, prawda?
- Tak.- przytaknęłam mu.- Pora na mnie, hej.- szybko poszłam. Nie chciałam żeby widział, że te jego ostatnie słowa mnie zabolały. Nie mogę uwierzyć, że jest takim debilem. Nie mogę połapać się w tym co mówi. Raz traktuje mnie jak powietrze, a zaraz udaję że mu się podobam. I jak mu zaufać? Jest taki sam jak Mateusz...

Poszłam dziś z Kubą do parku. Młody poszedł na huśtawki, a ja siedziałam na ławce w cieniu.
- Hej.- usłyszałam za sobą głos Alana.- Można?- nic mu nie opowiedziałam.- Halo?
- Siadaj.- wstałam i przeszłam na inną ławkę.
- Widzę, że ktoś tu ma humorki.- zaśmiał się.
- Wybacz. Nauczyłam się od ciebie.- odparłam bez żadnych emocji.
- Ale co ci chodzi?- spojrzał zdziwiony na mnie. Spojrzałam na niego wściekła i poszłam po Kubusia.

ALAN
Nie wiem co dzieje się z tą dziewczyną. Zawsze się o coś czepia. Nie mam pojęcia o co jej może chodzić tym razem. Nigdy jej się nic nie podoba. Bywa i tak.

- Co robisz?- zapytałem Kamili.
- Szykuję się.
- Gdzie?- dopytywałem z nudów.
- Idę z Łukaszem do kina. A tak w ogóle to dzwonił Bartek.
- Co chciał?
- Kazał oddzwonić.- powiedziała, a ja poszedłem do siebie.
Chwilę później byliśmy umówieni z chłopakami. Nie chciałem zbytnio iść, ale nie ma robić.

Siedzieliśmy w parku około 20 i Bartek zaczął temat.
- Kubie się powodzi nie ma co.- zaśmiał się Blondyn.
- Niby czemu?- zdziwiłem się.
- No bo wczoraj był z Dominiką, a dziś z Nikolą.- pokazała na dziewczynę. Szczerze? Wkurzyło mnie to. Sam nie wiem czemu. Patrzyłem na nich. Niki przytuliła go i pocałowała w policzek. Na szczęście odeszła od niego i szła w naszą stronę.
- Hej.- przywitała się.
- No witamy.- zaśmiał się Adam.
- Jak było?- spytał podekscytowany Bartek.
- Nie wiem o co ci chodzi. Byliśmy po prostu na spacerze.
- Jasne.- mruknąłem.
- Ciebie tu nie ma.- odparła zła.
- Czemu?
- Bo nie ma dżemu.- odpyskowała.
- Stare.
- Zamilcz jak dorośli rozmawiają.- warknęła.
- Jesteś młodsza.- zauważyłem.
- Przynajmniej nie mam humorków jak dziecko. Wiecie jakoś straciłam ochotę na gadanie. Siema.- widać było, że się wkurzyła.
- Czyli wszystko po staremu.- mruknął Adam. Tutaj miał racje.
- Ma okres czy co?- podrapał się po głowie Batrek, a ja nie odpowiedziałem nic. Przecież nie obraziła się za to co powiedziałem o tamtym pocałunku.

NIKOLA
Kiedy jak w końcu nauczę się, że każdy chłopak jest taki sam? Oni się niczym nie różnią! Kiedy tylko byłam w domu zaczęłam płakać. Wszystko zaczęło mnie przerastać. Chciałabym być taka mała. Wtedy jedynym problem było w co się bawić, a teraz? Nie sądziłam, że życie może być takie trudne...

od autorki: więc jest :)
przepraszam, że długo nie pisałam
komentujcie i klikajcie przeczytane 

piątek, 21 marca 2014

12. "Już kotek?"

NIKOLA
Przed 19 byłam gotowa. Nie ubierałam się jakoś specjalnie bo sama nie wiem co będziemy robić. Mam nadzieję, że nie wymyśli jakiejś kolacji bo go zabije. Spryskałam się perfumami i przyszedł Alan. Ciekawe czy się pokłócimy czy od razu pozabijamy...
- Hej.- powiedziałam, a on obleciał mnie od dołu do góry z uśmiechem.- To nie muzeum.- mruknęłam, a on jakby otrząsnął się z transu.
- Przepraszam. Ładnie wyglądasz.
- Wiem. Idziemy?- skrzyżowałam ręce.
- Tak, no to chodźmy do kina.- trochę źle się czuję z tym, że jestem dla niego chamska, ale... należy mu się!

Siedzieliśmy czekając na horror. To takie oklepane.. Oparłam głowę o rękę i udawałam, że interesują mnie reklamy, a jego interesowała moja osoba bo cały czas gapił się na mnie.
- Co?- chciałam zabrzmieć normalnie, ale się zaśmiałam.
- No wiesz, jak się przestraszysz do możesz się do mnie przytulić.- uśmiechnął się szeroko.
- Tanie branie, kotek.- mruknęłam.
- Już kotek? Szybka jesteś, jak woda w klozecie.- spojrzał na mnie kątek oka.
- Mówiła ci mama, nie igraj z ogniem?
- Nie?- zdziwił się.
- A powinna.- odpyskowałam.
- Komuś poprawił się humorek.- próbował zanucić.
- A ktoś dostanie po głowie.- poszłam w jego ślady.

ALAN
Chyba coś jest nie tak. Jest chamska, nawet bardziej niż zwykle. Podczas filmu patrzyłem się na nią. Widać, że coś ją gryzło, ale o to zapytam później.
Siedziałem taki rozwalony na fotelu i próbowałem skupić się na filmie, ale w pewnym momencie dziewczyna przestraszyła się i wtuliła się we mnie.
- Uuu, lecisz na mnie.- szepnąłem jej do ucha.]
- Idź się leczyć.- chciała usiąść normalnie, ale nie pozwoliłem jej na to.
- Spokojnie, mi pasuje.- lubię ją tak drażnić. Wkurza się tak słodko. O dziwo dziewczyna nie komentowała tego i siedziała wtulona w mój tors. Pasowało mi to.

NIKOLA
Nie mogę uwierzyć, że siedziałam wtulona w niego. A miałam tego nie robić kurde. Kiedy wyszliśmy z klubu łaziliśmy po parku. Między nami trwała niezręczna cisza...
- Jednak się we wtuliłaś we mnie.- spojrzał delikatnie w moją stronę.
- Tak jakoś.- wzruszyłam ramionami bez żadnych uczuć. Chłopak przystała, a ja odwróciłam się do niego.- Jakiś problem?
- Widzę, że ty go masz.
- A ty co? W ciąży jesteś, że zmieniasz humorki?!- wrzasnęłam i odeszłam. Alan nie dawał za wygraną i pobiegł za mną. Złapał mnie za nadgarstek i jednym ruchem obrócił w swoją stroną mocno mnie przytulając. Nie wiem czemu, ale zaczęłam płakać. Wylewałam łzy bo to było mi potrzebne. Za długo kłębiłam w sobie negatywne uczucia. Nawet nie zauważyłam kiedy usiedliśmy na ławce.
- Co jest?- spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
- Bo napisał dziś do mnie Mateusz, mój były. Pisał, że popełnił wielki błąd i chce znów ze mną być. Prosił żebym wróciła do niego, ale on mnie tak zranił. Zdradziły mnie dwie najważniejsze dla mnie osoby. Jak mogłam im to wybaczyć?- bełkotałam.
- Ale jak cie zdradzili?- spytał delikatnie.
- Kiedy Mateusz dowiedział się o mojej wyprowadzce starał się traktować mnie jak księżniczkę. Spędzaliśmy dużo czasu sam na sam i ostatniej nocy chciał żebym zrobiła to z nim. Nie chciałam tego, a on się wkurzył. Wygadała się, że przespał się z moją przyjaciółką. A tak cholernie nie chciałam wyjeżdżać. Chciałam zostać z nimi, a oni jak mnie potraktowali?- chłopak nic nie mówił tylko mocno mnie przytulił. Byłam mu taka wdzięczna, że mogę się wypłakać komuś.

Po jakimś czasie chłopak uniósł mój podbródek karząc patrzeć mi w oczy.
- Taki koleś nie jest nic wart. Jeśli rani kogoś takiego to nie zasługuje na żadną dziewczynę.- mówił mi prosto w oczy.
- Przecież ty zawsze mi ciśniesz i kłócisz się ze mną.
- Tak, ale to dlatego, że cię lubię.- kąciki jego ust uniosły mu się delikatnie ku górze.
- To...- nie dał mi dokończyć bo pocałował mnie...

od autorki: podoba się? trochę krótki ale jest
komentujcie i klikajcie przeczytane 

sobota, 15 marca 2014

11. "Nadal tu jesteś?"

NIKOLA
Tak dobrze mi się spało, jak nigdy, ale KTOŚ musiał to zniszczyć.
- Niki, wstawaj.
- Mamo idź sobie.- przekręciłam się, ale ona nie dawała za wygraną.- Co?- usiadłam lekko wkurzona.
- Ja idę do pracy, a ty zajmij się młodym. Dzięki.- poczochrała mnie i wyszła z pokoju. Za chwilę jednak wróciła.- Kasa na stole, a śniadanie w lodówce. Będę po 20.
- Dzięki mamuś!- kochana jest, ale nie musiała mnie budzić. No, ale skoro muszę wstać to idę się przebrać.

Z Kubusiem zjedliśmy na szybko śniadanie i poszliśmy do parku. Kamila nie chciała iść więc poszłam sama z małym.
- Niki, a ciemu Kamila z nami nie pośła?- spojrzał ciągnąc mnie za ręką.
- Nie mogła z nami iść.- wytłumaczyłam mu spokojnie. Na szczęście nie dopytywała się po 3132572 razy czemu.- Leć się bawić, ale uważaj na siebie.- braciszek dał mi buziaka w policzek i pobiegł się bawić. Kiedy wstałam z klęczek i odwróciłam się wpadłam na Alana.
- Widzę, że też przyszłaś z małym do parku.- uśmiechnął się.
- Hejka Alan. Jak leci? U mnie dobrze, dzięki, że pytasz.- przeszłam obok niego i usiadłam na ławce. Poszedł za mną... za jakie grzechy?
- Czemu udajesz nie dostępną?- czemu on się tak szczerzy?!
- Ja nie udaje, ja taka jestem.- mruknęłam z przekąsem.
- Lubię takie ostre.
- Zaraz zetrę ci ten uśmiech z tej twojej mordki.- spojrzałam na niego.
- No przepraszam kochanie. A tak w ogóle...
- Co?
- Mieliśmy iść na randkę.- zagwizdał.
- I co z tego?- skrzyżowałam ręce. Chłopak przytulił mnie i powiedział:
- To, że musimy się umówić.- zaśmiał mi się do ucha. Nie wiem czy to było przez przypadek, ale przejechał mi nosem po szyi. To było bardzo miłe uczucie.. takie przyjemne.
- Ja nic nie muszę.- strzepałam jego ręce.- A te łapy to za moment ci wyrwę i nawale nimi.
- Przepraszam skarbie. To kiedy pójdziemy na tą randkę?- non stop akcentowałam słowo "randka". Jeszcze chwila i go zabije.
- No niech pomyśle... nigdy!- wstałam i podeszłam do Kuby, który mnie wołał.- Co jest?- przyklękłam obok niego.
- Bo ja nie chciąci udeziłem piłką tą panią. Psieplosiłem ją a ona mnie poksiciała.- nikt nie będzie krzyczeć na niego... oprócz mnie!
- Która to?- wskazał na... Natalię. Już po niej. Podeszłam do wkurzonego plastika, który był zajęty poprawianiem makijażu. Nawet nie zauważyła, że stałam z założonymi rękami obok niej. Zauważyłam, że Alan podszedł do nas.
- Czy ty jesteś poważna?- zaczęłam.
- O co ci chodzi?- zapiszczała.
- Może o to, że drzesz wytapetowaną mordę na mojego brata?
- Ale ten mały szczyl uderzył we mnie piłką! Najpierw ty z moim słońcem.- wskazała na Alana, a ten przytulił mnie od tyłu nie wiedzieć czemu.- A teraz ten szczyl!
- Słuchaj mnie księżniczko.- podeszłam do niej wyrywając się chłopakowi.- On ma zaledwie 6 lat. Nie oczekuj się, że będzie jakoś rozgarnięty bo ty masz 16 i jesteś tak tępa, że nie wiem jakim cudem ty jeszcze żyjesz.- wygarnęłam jej.
- Nie interesuje mnie to. Lepiej pilnuj pana kapitana bo on skacze z kwiatka na kwiatek. Ty będziesz następna.- spojrzała na nas i poszła. Nie wiem czemu poczułam się dziwnie.
- Chyba jej w to nie wierzysz?- zapytał.
- Nadal tu jesteś?- spytałam z lekkim przekąsem.- Leć się bawić.- poczochrałam włosy małego i chciałam iść usiąść, ale Alan złapała mnie za nadgarstek.
- Odpowiedz!- warknął, a ja spojrzałam na niego pełna żalu. Wyrwałam mu rękę z zaciśniętą pięścią i wyminęłam chłopaka. Ona ma racje. On mnie zwodzi tylko po to żeby mnie wykorzystać.

Siedziałam w domu i przeglądałam różne strony. Kiedy weszłam na facebook'a miałam kilka wiadomości od znajomych i... Mateusza?
"Kochanie tęsknie za tobą ;* Emila to błąd, wróć do mnie słońce, żałuje tego, chcę znowu z tobą być. Zrozumiałem, że ty jesteś całym moim światem, wróć do mnie, proszę ;*"
Wszystkie wspomnienia uderzyły we mnie. Po co on do mnie napisał? Uważał, że wrócę do Warszawy? Po moim trupie. Jest jednym wielkim kretynem, tak jak każdy chłopak.

Leżałam w łóżku i zaczął dzwonić mój telefon. Nie patrząc kto to odebrałam.
- Tak?- rzuciłam niechętnie.
- Przepraszam, że się na ciebie wydarłem.- zaczął szatyn.- Nie chcę się kłócić, na serio...
- To czego dusza pragnie?- uśmiechnęłam się lekko. Nie wiem czemu, ale jego głos mnie trochę koi i uspakaja.
- Może poszlibyśmy dziś na tą randkę bo nie...
- Spoko.
- Serio?- zdziwił się.
- Muszę odreagować.- wyjaśniłam.
- To będę po 19 u ciebie.- powiedział najwyraźniej zadowolony.
- Okey, przyślij Kame po brata. Pa.- rozłączyłam, a po chwili była Kamila. Zapowiada się ciekawy wieczór.

od autorki: podoba się? trochę nudny 
komentujcie i klikajcie przeczytane 

sobota, 8 marca 2014

10. "Jeszcze słowo"

NIKOLA
- Cieszysz się, że ze mną tu siedzisz co?- uśmiechnął się szeroko.
- W sumie to tak. Mam łatwiej cię zabić.- powiedziałam poważnie.
- Oj tam. Nie złość się tak kicia.
- Miau, będę.- usiadłam na brzegu wanny.
- Doskonale wiem, że ci się podobam okey?- usiadł obok mnie.
- Przestań gadać takie głupoty. Lepiej idź się lecz. Przysługa dla wszystkich.
- No weź.- dotknął mnie łokciem.
- Wepchnę ci ręcznik do gardła. Jeszcze słowo. Ostrzegam cię lojalnie.

Alan pisał coś w telefonie, a ja siedziałam oparta o drzwi.
- Zapomnieli o nas.- spojrzał na mnie chowając telefon do kieszeni.
- Nie zapomnieli. Niestety 20 minut jeszcze nie minęło.
- Mogę się założyć, ze gdzieś poszli. Nie zauważyłaś, że jest jakoś cicho?
- Zamknij się, nie zapomnieli.- wkurza mnie.
- Chcesz się założyć?- uśmiechnął się cwaniacko.
- Tak. O co?- podeszłam do niego.
- Jeśli nie przyjdą za godzinę to umówisz się ze mną.- puścił mi oczko.
- Co proszę?- zdziwiłam się.
- To co słyszałaś. Pójdziesz ze mną na randkę.- założył kosmyk moich włosów za ucha. Zaczerwieniłam się lekko.
- Spoko.- spojrzałam na niego.- Ale nie macaj moich włosów bo ci stanie.- strąciłam jego rękę i usiadłam modląc się żeby otworzyli te przeklęte drzwi.
Po pół godzinie nudziło mi się tak bardzo, że położyłam się w wannie.
- A tobie się nudzi?- zwrócił się do mnie.
- Po czym to poznałeś, detektywie?
- Mmm.. ostra lubię takie.- nachylił się nad mną.
- Ta? Super, nie zasłaniaj mi.. słońca?- mądra ja, nie ma słońca, ale nie ważne. Nagle poczułam coś mokrego na brzuchu..
- Pojebało cię?!- zaśmiałam się i zaczęłam zakręcać kran. Debil oblał mnie słuchawką z wanny. Ale on musiał włączyć to jeszcze raz. Tym razem próbowałam zabrać mu słuchawkę. Niestety oblał podłogę i poleciał na mnie.
- Dobrze, że ta wanna jest duża.- spojrzał na mnie śmiesznie ruszając brwiami.
- Nie wiem co chodzi ci po tej pustej dyni, ale zapomnij.
- A może tak..- zaczął się do mnie przysuwać co lekko mnie przestraszyło. Kiedy poczułam jego oddech na ustach znieruchomiałam. Chwilę później pocałował mnie! Ale tylko delikatnie musnął moje usta. Kiedy miał się odrywać przyciągnęłam go przedłużając pocałunek. Nie wiem czemu, ale spodobało mi się to. Oderwałam się od niego..
- Wiesz co?- spojrzał na mnie oblizując usta.- Jesteś winna mi randkę.
- Czemu?- spytałam lekko skołowana.
- Godzina minęła.
- Ale nadal ich nie ma!- wkurzyłam się.

ALAN
Siedziałem w pokoju Łukasza i siedziałem z nim gadając.
- Ej, no to ostro.- zaśmiał się.- Kiedy z nią idziesz?
- Jutro się zapytam.- oparłem się o łóżku.
- W sumie to dobrze, że wyciągnąłem ich na piwo.- uśmiechnął się chłopak.
- No, ale nie sądziłem, że zgodzi się.
- Pewnie była pewna, że wrócimy.- rozmawiałem z nim może z dwie godziny i poszedłem do siebie.

Kiedy byłem umyty, położyłem się rozmyślając o wszystkim. Zastanawia mnie jak ta ranka przebiegnie..

od autorki: podoba się? wiem, że krótki :/
komentujcie i klikajcie przeczytane