środa, 30 lipca 2014

Zapraszam

Hej, chciałam zaprosić Wan na trzecie opowiadanie <klik>!
Mam nadzieję, że się spodoba. Bardzo proszę o umieszczenie opinii i do komentowania poprzednich rozdziałów.
Zapraszam Was też do zakładki "kontakt". Z chęcią odpisze na Wasze maile.

Do następnego :)

niedziela, 27 lipca 2014

18. "Nienawidzę cię"

Zaprowadziłam go do jego pokoju i trzasnęłam drzwiami.
- Jaki ty jesteś tępy!- krzyknęłam.- Nie możesz mi powiedzieć?!
- Nie.- uśmiechnął się.
- Serio wkurzasz mnie. Zwykły debil, idiota, ciołek, frajer, pieprzony dupek!- darłam się non stop.
- Możesz już przestać?- powiedział lekko wkurzony.
- Nie!- znów krzyknęłam. Podszedł do mnie, złapał mnie za nadgarstki i przygwoździł do ściany.
- Nie zachowuj się jak idiotka. Wyzywasz mnie, a prawda jest taka, że ci się podobam. I to cholernie. Nawet nie zaprzeczaj bo sama mówiłaś wczoraj, a doskonale wiesz, że po alkoholu robisz się bardzo prawdomówna. Powiedziałaś też, że boisz się zaufać mi i jakiemu kolwiek chłopakowi. Nie dziwię się, ale mogłaś mi to powiedzieć. W sumie mogłaś też dać chłopakowi bo z takim charakterkiem długo pozostaniesz dziewicą.- miałam łzy w oczach.
- Odpierdol się.- fuknęłam i próbowałam mu się wyrwać.
- Nie.- warknął i pocałował mnie mocno. Walczyłam sama ze sobą żeby nie oddać tego pocałunku. Wierciłam się i odpychałam go. Jedna łza spłynęła po moim policzku. Przegrałam walkę i odwzajemniłam pocałunek. Po chwili Alan odsunął się od mnie, a ja uderzyłam go z liścia.
- Zachowujesz się jak dziwka. Dajesz się całować, a po chwili bijesz mnie za to. Zastanów się czy ci się podobam czy nie, ale ty z takim charakterkiem jesteś bardzo pociągająca.- wyszczerzył się, a we mnie wściekłość wzrosła.
- Nienawidzę cię.- powiedziałam cicho.- Nienawidzę cię!- wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. Pobiegłam do siebie i zsunęłam się po drzwiach. Płakałam. Cholera... on mi się podoba. Czemu?! Nie ma prawa! Nie chcę tego... Nie cierpię jego, a jeszcze bardziej siebie. Nagle coś mi się przypomniało. Miałam żyletkę w kosmetyczce. Kiedyś się cięłam, ale nie po rękach czy udach. Tylko po biodrze. Wtedy nie było tego widać. Zaczęłam to robić po zdradzie Mateusza. Nie wiem czemu. To trochę tak jakby razem z krwią ulatniał się ten cały żal i ból. To była moja ucieczka.


Nie wiem ile siedziałam w swoim pokoju, ale nie miałam zamiaru wyjść. Nie chciałam spojrzeć na Alana. Jednak mój żołądek domagał się czegoś i byłam zmuszona opuścić to miejsce. Poprawiłam się i wyszłam. W kuchni siedział ten idiota. Nie spojrzałam na niego, ale za to czułam na sobie jego wzrok.  Zrobiłam sobie szybko kanapkę i nalałam szklankę soku. Kiedy sprzątałam po sobie poczułam jego dłonie na biodrach. Trochę to bolało prze rany. Strząchnęłam jego ręce i odwróciłam się gwałtownie wylewając zawartość szklanki na jego twarz. Wyminęłam go i wróciłam do pokoju całkiem zadowolona z siebie.

Do końca wyjazdu nie gadałam z nim. Był dla mnie niewidzialny. Inni wyczuwali tą napiętą atmosferę, ale nie przejmowałam się tym.
- Jak było na wyjeździe?- zapytała mama kiedy jadłyśmy obiad. Kubuś pojechał do babci.
- Znośnie.- mruknęłam.
- Kolejna sprzeczka z Alanem?
- Można tak powiedzieć.
Do końca lipca siedziałam w domu. Oglądałam telewizję, pisałam z Kubą i nic więcej nie robiłam. Przychodziła do mnie Kamila z wieścią, że ona i Łukasz są prawie razem. Chciała mnie też wyciągnąć, ale ja jakoś nie miałam ochoty wychodzić.

W drugim tygodniu sierpnia wyciągnął mnie Kuba. Zaprzyjaźniliśmy się. To naprawdę fajny chłopak. O wiele lepszy niż Alan. Jest inny niż wszyscy. Może coś z tego będzie?

od autorki: jak wam się podoba?
Cieszycie się, że wróciłam? :D
7 komentarzy=19 rozdział

czwartek, 19 czerwca 2014

17. "Obiecuję"

- Całujesz zajebiście.- musnęła moje usta, ale to było coś bardzo delikatnego. Jak motyl...Nie mogłem się opanować i musiałem zagłębić pocałunek.  Będę tego żałować, ale warto. Teraz będę myślał jak baba, ale mam wrażenie, że jej usta są idealnie dopasowane do moich.  Po chwili zapaliła mi się czerwona lampka w głowie i oderwałem się od niej.- No co to ma być?- spojrzała z wyrzutem.- Nie chcę dostać po głowie od ciebie.- Bo jesteś tępy.- wzruszyła ramionami i usiadła trochę dalej.Przez moment siedzieliśmy w ciszy, ale zacząłem z nią gadać.- Czemu tak uważasz?- skoro była pijana to powie prawdę więc korzystam. - Bo mi się podobasz, ale nie umiesz tego zauważyć.- nie patrzyła na mnie, ale to akurat mi nie przeszkadzało.- To czemu jak ja cię pocałuje to się na mnie wkurzasz?- westchnęła.- Mówiłam ci. Nie umiem zaufać bo mam wrażenie, że jesteś taki jak Mateusz, a to już za dużo. A jakby tobie zależało to byś się starał. Robię się zazdrosna jak gadasz przy mnie o innych, ale nie okazuje tego. Bo nie ma sensu..Nie mam pojęcia ile tu siedzieliśmy, ale dziewczyna zasnęła. Byłem zmuszony do niesienia jej, ale to mi nie przeszkadzało. Kiedy  ją uniosłem złapała mnie za szyje. Zaśmiałem się pod nosem i poszedłem w stronę domku. Położyłem ją w jej pokoju, ale kiedy wychodziłem złapała mnie za rękę.- Zostań.- powiedziała zaspana.- A nie będziesz biła rano?- spojrzałem na nią uważanie.- Obiecuję.- uśmiechnęła się uroczo i zająłem miejsce obok niej.

NIKOLA
Nie mam pojęcia jakim cudem leże w jednym łóżku z Alanem, ale nie chciałam go budzić. Śpi tak słodko. Jedyne co zrobiłam to wtuliłam się w niego, a on mnie przyciągnął do siebie. Nie potrzebowałam nic wuęcej. Mimo wszystko on mnie uspokaja i czuję się obok niego bezpieczna. Tyle tylko chcę. Chociaż nadal boję się,  że mnie zrani to zaczynam mu ufać.

- Hej.- powiedział z lekkim uśmiechem kiedy się obudził.
- Cześć.- złapałam się za głowę. Kac morderca nie ma serca. 
- Nieźle wczoraj zabalowałaś.- zaśmiał się.
- Coś czuję, że nie chcę wiedzieć.- pomsowałam skornie. 
- Jak uważasz.

Alan był tak dobry i zrobił jeść każdemu. Nie mam pojęcia czemu posyłał chamskie uśmieszki w moją stronę, zaraz zetrę mu je z ryjka.
- Przestań mnie wkurzać.
- Ale co ja robię?- zaczął się bronić.
- Patrzysz się na mnie jak na głupią, co ja wczoraj zrobiłam?- spojrzałam na niego przerażona.
- Miałem nie mówić.

Od autorki: jest, zabijecie mnie za "długość"
Mam ostatnio małe problemy i nie daję rady żeby wszystko ogarnąć, a dodatkowo mam problemy z bloggerem (jak widać po piśmie)
Piszęz na telefonie więc przepraszam za błędy.
W połowie lipca 3 blog zostanie totalnie zmieniony
Przepraszam, ale za jakiś czas będzie tak jak zawsze 
7 komentarzy= nowy rozdział 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

16. "No jak nalegasz"

Kiedy tylko byłam przebrana do pokoju "weszła" (czytaj wpadła jak poparzona) Kamila.
- Co się st..- nie dane było mi skończyć bo zaczęła gadkę.
- O Jezusie Nazarejski widziałam! Widziałam wszyściutko. Jesteście mega słodcy! Zaprosił cię gdzieś? Jak całuje? Może nie bo to mój bart. Fuu! Ale było fajnie? No powiedz! Boże nie milcz tak bo nie zniosę ani minuty dłużej. Szczęście i w ogóle...- mówiła by dalej, ale podeszłam do niej i strzeliłam jej z liścia.
- Lepiej?- zapytałam.
- Au. Dzięki.- zaśmiała się.
- Spoko. Jak tak dalej pójdzie to nie będę miała ubrań.- stęknęłam rozwieszając na grzejniku mokre rzeczy.
- Spokojnie, pożyczę ci coś.

Gadałyśmy sobie na luzie aż przyszli chłopacy.
- Już jest ognisko.- powiedział brat Kamili.
- Wyszło wam?- zaśmiała się dziewczyna.
- Wątpicie w nasze umiejętności?!- oburzył się Łukasz.
- Raczej w ich brak.- sprostowałam.
- I tak.- dodała Kama.
- My tu gadu gadu, a kto pilnuje ogniska?- zauważyłam po chwili.
- Kurwa!- pisnęli obaj i poszli.
- Zabić ich tylko.- mruknęłam.
- Ale jakby było nudno bez nich.- dodała i miała tu dużo racji. Było by smutno bez nich, ale i tak są denerwujący.  Taka prawda.

- I jak?- zapytał Alan.
- Da się jeść.- uśmiechnęłam się.
- To dobrze.
- To może coś lepszego?- Kamila wyciągnęła torbę z piwem i wódką.
- Mmm.- zagwizdał Alan.
- To ja idę po szklanki. Kto pije?- zwróciłam się do nich.
- Wszyscy.- odpowiedział mi Łukasz.
- Nie, ja nie chcę.- zwrócił się do mnie brat dziewczyny.
- Okey.
Po chwili wróciłam ze szklankami. Na moje szczęście tamci kupili w sklepie plastikowe kieliszki i kubki do piwa bo kuchnia nie jest jakoś szałowo wyposażona.

ALAN
Nie chciałem pić. Zawsze jak się za dużo napije to mi dziwnie odwala przy Nikoli, a jak się z nią pogodziłem to wole nie ryzykować.
Jednak po jakieś godzinie no może dwóch, Nikola była troszkę wstawiona (czytaj najebana w trzy dupy).
- A z auta wysiadł pegaz.- śmiała się do rozpuku.
- Odłóż to.- powiedziałem kiedy chciała znów się napić.
- Why?
- Starczy ci.- patrzyła na mnie smutnym wzrokiem.- Chodź się przejść lepiej.
- No jak nalegasz.- czknęła i wstała za mną.

Przez jakiś czas była cisza między nami. Niki szła zafascynowana każdą rzeczą w lesie, a ja patrzyłem na nią z uniesioną brwią.
- Dobrze się czujesz?- zaśmiałem się.
- Tak. Mój były nigdy nie brał mnie do lasu. Uważał, że takie spacery są bez sensu. On chyba zawsze chciał pokazać światu, że jestem jego i nie można mnie dotknąć. To było stresujące..
- Co ty taka szczera?
- No wiesz myśli trzeźwych słowa pijanych czy coś.- potknęła się o jakiś korzeń, ale złapałem ją w pasie.- No kto wymyślił jakieś korzenie w lesie?! To bez sensu.- mówiła to z taką powagą, że trudno było się nie śmiać.
- Chodź usiąść.- zaprowadziłem ją na pień, który leżał w wodzie.
- Myślałem, że mnie pocałujesz.- westchnęła zawiedziona.
- A potem będziesz się na mnie darła? Nie dzięki.
- Bo ty jesteś tępy.- patrzyła w wodę.
- Niby czemu?- chciałem złapać jej wzrok, ale nie miałam na to szansy.
- Bo nawet nie zauważasz, że mi się podobasz. Sama nic nie zrobię bo boję się zaufać jakiemuś chłopakowi po tym wszystkim. Okazuje to dziwnie, ale taka jest prawda. Jestem zdziwiona, że nie wiedziałeś o tym. Od razu mi się spodobałeś, ale mam wrażenie, że jesteś taki jak mój były. Ale wiem jedno..- przysunęła się do mnie z nieziemskim uśmiechem.
- Co?- ledwo wypowiedziałem słowo.
- Całujesz zajebiście.- musnęła moje usta, ale to było coś bardzo delikatnego. Jak motyl..

od autorki: więc jest!
może nie długi, ale wracam :3
4 komentarze=17 rozdział

poniedziałek, 5 maja 2014

15. "Bo się nie lubimy?"

Wiedziałam, że będę żałowała tego pocałunku więc się oderwałam.
- Znów to robisz.- mruknęłam.
- No, Jezu. Nie umiem się obok ciebie pohamować.- wypalił.- Znaczy..
- Ta, ta już się nie wykręcaj. Podobam ci się.- uśmiechnęłam się szeroko.
- Pff, wmawiaj sobie.- machnął ręką i usiadł oglądając telewizje.
- Nie muszę bo taka jest prawda.- nachyliłam się do niego i poszłam do pokoju. Nie musiałam długo czekać na jego reakcje.
- To nie prawda!
- Jasne.- widziałam jak to go wkurza. Usiadłam sobie na łóżku.
- No tak.
- Ta, ta.- hihi ktoś tu mnie zamorduje za moment.
- Drażnisz mnie.- skrzyżował ręce.
- No co ty? To moje hobby, ale nie wiem jak na tym zarabiać. Peszek.- wzruszyłam ramionami.
- Prowokujesz mnie.- stwierdził.
- Punkt za spostrzegawczość.- poszła do kuchni napić się wody.
- Ja nie mogę się źle zachowywać, ale ty możesz być chamska?
- Miało być tak jak kiedyś. Czyli się nie lubimy.- nalewałam sobie wodę.
- Ta?
- Tak.- odwróciłam się do niego i zostałam oblana.
- Ups. Przypadek.- zacisnęłam dłonie w pięść.
- Ciebie zrobili przez przypadek! Masz 10 sekund życia. Dziesięć...
- Oj przestań.- zaśmiał się nerwowo.
- Dwa, jeden!
- Ej, co?- zaczęłam go gonić.- A może tak po kolei?!
- Morda!- cwaniak wybiegł z domu, ale nie dałam mu za wygraną.

Ganiałam się z nim. Nagle ciota wszedł na pomost, ale zahamował w ostatnim momencie. Miał pecha bo ja nie! Wpadłam na niego i oboje polecieliśmy do wody.
- Oj kotek, jesteś jeszcze bardziej mokra.- uśmiechnął się.- To na mój widok?
- Ta.- mruknęłam.
- Wiedziałem mordeczko.- jak on mi działa na nerwy.
- Idź sobie.- odepchnęłam go od siebie i chlapnęłam wodą.
- Pożałujesz tego!- i tak oto zaczęłam się bitwa na chlapanie.

KAMILA
- Myślisz, że się pozabijali?- zapytałam przerażona.
- Spokojnie, schowałem noże.- uśmiechnął się szeroko.
- No ja myślę. Boję się o...
- O Niki?- przerwał mi na co się zaśmiałam.
- Nie. Bardziej o Alana. Nikola sobie poradzi gorzej mój brat.
- W sumie racja. Chyba aż tak źle to nie będzie.- objął mnie.
- Mam nadzieję.

No tego to się nawet w snach nie spodziewałam! Wracamy ze sklepu a tu Niki i Alanek chlapią się w jeziorze. Wyglądali mega uroczo.
- Słodcy są.- szepnął mi do ucha Łukasz.
- To prawda.- patrzyłam się ja na obrazek. Dawno nie widziałam tak roześmianego Alka. Może i był zawsze uśmiechnięty, ale widać z daleka, że jest coś pomiędzy nimi. Wątpię żeby oni zauważyli chemie między sobą, ale co się spodziewać po tych geniuszach?
- To co robimy?- chłopak wyrwał mnie z transu.
- Zostawmy ich.- spojrzałam na niego i pociągnęłam go za rękę.

NIKOLA
Śmiałam się. Pierwszy raz od zerwania byłam mega uszczęśliwiona. Było to szczere i niczego nie udawałam. Podobało mi się to. Nagle Alan pociągnął mnie pod wodę i bez zbędnych czynów pocałował mnie. Jedyne co zrobiłam, to zatopiłam palce w jego włosach. To był mój najwspanialszy pocałunek.
Nawet Mateusz nie potrafił mnie zaskoczyć przez długi czas jak udaje się Alanowi w kilka chwil. Będę żałowała tego pocałunku, ale... YOLO! Oho, chyba jestem niedotleniona. Po chwili oderwaliśmy się od siebie i wypłynęliśmy.
- Jesteś debilem.- uśmiechnęłam się w jego stronę.
- Czemu?- spojrzał na mnie jak na idiotkę.
- Bo się nie lubimy?
- I?- uniósł brew do góry.
- To się nie całujemy pało.- wyszłam z wody.
- Seksi wyglądasz jak jesteś mokra!- zawołał za mną, na co pokazałam mu środkowy palec. Pora się przebrać...


od autorki: więc jest!
może nie długi, ale chciała
coś dodać
4 komentarze=16 rozdział

czwartek, 1 maja 2014

Zawieszam (?)

Hej,
Dziś nie ma rozdziału ponieważ mam pewien problem. Nie mam za bardzo motywacji do pisania tego rozdziału. Chodzi o to, że wcześniej było po 6 albo 7 komentarzy, a teraz są tylko 2 lub 4. Nie mam parcia na komentarze tylko chciałabym widzieć wasze zaangażowanie bo wtedy wiem, że ktoś to czyta. Jeżeli chcecie żebym pisała nadal to opowiadanie to niech pojawi się tu przynajmniej 6 komentarzy. 

Miłego weekendu :)

czwartek, 24 kwietnia 2014

14. "Mała zmiana planów"

Nie miałam zbytniej ochoty gdzieś wychodzić, ale nasze mamy postanowiły jechać nad jezioro pod domki. Najgorsze jest to, że będę musiały wracać jutro i zostawią naszą czwórkę w lesie. Czemu czwórkę? Jedzie  z nami Łukasz. Super...

- Wszystko dobrze?- zapytała Kama na postoju.
- Opowiem ci później.- odpowiedziałam.
- Wasza czwórka.- pokazała moja mama na mnie, Kame, Łukasza i pana przygłupa.- Będzie w jednym domku.
- Czemu niby?- zdziwiła się.
- Bo jak pojedziemy to nie będziecie spać w dwóch domach.
- Jezu..- mruknęłam i poszłam do samochodu. Widziałam jak tamten debil się szczerzył. Ten wyjazd to będzie dno. Wytrzymam, wytrzymam... albo i nie.

Było po 16 więc pierwsze co zrobiłam to przebrałam się w kostium. Maluchy były zmęczone więc nasze rodzicielki kazały iść naszej czwórce. Tak też zrobiliśmy.
Jak zwykle ja i Alan szliśmy w ciszy na szarym końcu.
- Ale masz słodki tyłeczek.- zamruczał mi do ucha Alan.
- Szkoda, że ty taki nie jesteś kretynie.- warknęłam i przyśpieszyłam kroku.
- O co ci chodzi?- złapał mnie mocno za nadgarstek.
- No nie wiem.- udałam, że się zastanawiam.- Może o to, że jesteś złamasem?! Myślisz, że mnie nie boli to jak się zachowujesz? Jesteś chamski, miły, znów chamski i znów miły. Sorka, ale jak ja kogoś całuje to dla mnie coś znaczy i nie robię tego żeby zaraz powiedzieć, że to nic nie znaczyło. Jesteś zwykłym dupkiem!- krzyknęłam mu w twarz, a on mnie pocałował. Zagotowało się we mnie. Strzeliłam go z liścia.- Znowu dupek.- odeszłam szybko bo miałam dość jego zachowania.


Na plaży nie zwracałam na niego uwagi. Opalałam się i zagadywałam Kamile. Było znośnie. Czemu tylko tak? Sama obecność Alana działała mi na nerwy. Ale później było już tylko gorzej...
- A wy gdzie?- zapytałam moją mamę.
- Mała zmiana planów.- zaczęła.- Dzieciaki złapały jakieś choróbsko więc wracamy wcześniej. Chyba dacie sobie radę?- spojrzała na nas zmartwiona.
- Spokojnie. Damy radę proszę pani.- uśmiechnął się Łukasz.
- No to do zobaczenia w domu.- pożegnały się i pojechały.
- Wy dwie, nas dwóch.- zaśmiał się Alan.
- Uhuhu.- warknęłam i poszłam się przebrać.
- A ty co taka wściekła?- do pokoju weszła Kamila.
- Twój brat to bipolarny dupek!- ciśnienie mi się podnosi jak o nim myślę.
- Co zrobił?- opowiedziałam jej.- Nie martw się tym cwelem. A jak z Kubą?
- Dobrze. Pisał do mnie. A właśnie, miałam dać mu znać jak dojedziemy.

Siedzieliśmy oglądając telewizje. Non stop omijałam tego pajaca. Nie patrzyłam na niego, siadałam jak najdalej od niego.
- To my idziemy do sklepu, chcecie coś?- poderwał się Łukasz łapiąc Kamę za rękę.
- To idę z wami.- wyrwałam się.
- Nie trzeba.- poklepała mnie po ramieniu dziewczyna i wyszli. Zamorduje ich.
- To co robimy?- zwrócił się do mnie ten oszołom. Olałam go.- Wiesz, że ten sklep jest jakieś trzy kilometry stąd?- Boże mam tak długo spędzać z nim czas w jednym budynku.- Chcesz coś obejrzeć?- kontynuował.
- No ostatnio oglądałam coś fajnego.- udałam, że chcę z nim gadać.
- A co to było?
- O takim debilu, który myślał, że może wszystko. Taki ostro wkurzający koleś. A nie czekaj... to było naprawdę.- warknęłam wstając.
- Chcę żeby między nami było okey.- również wstał.
- Ale czy ty nie możesz zrozumieć?!
- Czego?- dopytywał idiota jeden.
- Tego, że jesteś bipolarnym debilem. Nie wiem czy wiesz, ale twoje zachowanie mnie boli! Jesteś taki jak mój były! Tępy pajac bawiący się uczuciami. Pograj sobie w Simsy jak cię to bawi.- powiedziałam z łzami w oczach i chciałam iść do siebie. Niestety tamten złapał mnie za nadgarstek i przytulił.- I tak jesteś debilem.- mruknęłam chowając głowę w zagłębieniu jego szyi.
- Przepraszam, że nie umiem się zachować. Nie chcę się z tobą kłócić. Naprawdę. Po prostu jesteś dla mnie wa.... po prostu nie chcę.
- Chciałeś powiedzieć, że jestem dla ciebie ważna.- ożywiłam się nagle.
- Nie prawda.
- Prawda.
- Nie.
- Tak!- krzyknęłam, a on mnie pocałował.

od autorki: wiem, że krótki, ale nie piszcie tego.
Opuściła mnie chwilowo wena,
klikajcie przeczytane i komentujcie